|
Refleksy
Jeszcze 20 lat temu słyszeliśmy, że "małe jest piękne". Dzisiaj czytam wielki nagłówek w "Dzienniku": "Nowe imperium - Europa". Hm.
Wyśmiewano nasze obawy przed "Państwem Europa". A tu proszę - nie tylko państwo, od razu imperium!
A skoro będzie imperium - to chyba też imperialiści?... W każdym razie w "Dzienniku" już są.
- Wiemy więc już - mówił niegdyś André Malraux - że nie nabędzie się więcej człowieczeństwa, stając się mniej Francuzem; wtedy byłoby się jedynie bardziej Rosjaninem. Na najlepsze, jak i na najgorsze, jesteśmy związani z ojczyzną. I wiemy już, że bez niej nie będziemy Europejczykami. Że czy chcemy tego czy nie, musimy budować Europejczyka właśnie na niej.
Cóż - wątpię, by ktokolwiek z "młodych, wykształconych", którzy 21 października zdecydowali o naszym losie, słyszał o Malraux. Ich wykształcenie pochodzi z telewizji, a tam najbardziej elitarny kanał to Discovery. Kieruje się on polityką, którą, na wzór tej Politycznej, można nazwać Poprawnością Historyczną. Wszystko, co złe to religijne i prawicowe a wszystko, co dobre, to lewica... która miała co najwyżej pewne wypaczenia.
Szczerze mówiąc, przyzwyczaiłem się do tego i byłem pewien, że założywszy filtr psychiczny, czyli pamiętając o uprzedzeniach autorów, można z pożytkiem ten program oglądać.
Ale ostatnio usłyszałem coś, co odebrałem jak uderzenie obuchem. Oto narrator mówi: - W okresie Renesansu rozpoczął się okres odbudowy Europy. I koniec: żadnego wytłumaczenia. Prawie tysiąc lat trudnego budowania zupełnie nowej cywilizacji - wolne miasta, wolny handel, wolne uniwersytety, wolni - choć poddani - chłopi - to dla autorów okres upadku.
Upadku po czym? - trzeba zapytać. Po nieograniczonym despotyzmie cesarzy rzymskich, po niewolnictwie uznawanym za fundament życia społecznego, po obyczaju okrutnych i krwawych igrzysk, po orgii okrucieństwa i zniszczenia, jakie wybuchały w czasie każdej z wojen. Ale tego autorzy nie wiedzą; tego ich na uniwersytecie nie nauczono. Nauczono ich za to przekonania, że chrześcijaństwo jest hamulcem postępu.
Kiedyś Krzysztof Kopczyński w "Arce" - tej odebranej redakcji i mającej tylko trzy edycje (nr 56, 1995 r.) - wyraził się aprobująco o książce Ewy Berberyusz o "Kulturze": "Kultura" w stopniu większym niż jakiekolwiek inne środowisko polityczne przyczyniła się do realizacji niezwykle trudnego zadania: obrony Polski przed Polakami.
Obecnie wkraczamy na wyższy etap: nowocześni Europejczycy bronić bowiem będą Europy przed europocentryzmem.
"Przeszłości ślad dłoń nasza zmiata", głosiła "Międzynarodówka". Cóż zostanie, gdy zmieciemy - do czysta - przeszłość? Człowiek-abstrakcja: masa plastyczna. Czyż nie przed tym ostrzegał Orwell?
Powyższe rozważania są oczywiście polityczne. Mają jednak bezpośredni związek z gospodarką: inicjatywa gospodarcza wraz z kreatywnością jest bezpośrednio zależna od wolności - w tym przede wszystkim od wolności od strachu. Właśnie to zapisał Monteskiusz w swoim "Duchu praw": Prawidło ogólne: Można pobierać wyższe daniny w miarę powiększenia wolności obywateli; jest się zaś zmuszonym uszczuplać je w miarę, jak zwiększa się niewola.
W obecnej Europie, gdzie wysokie podatki uchodzą za panaceum, gdzie Poprawność Polityczna już ulepsza kodeksy karne, by karać za "homofobię", "podżeganie do rasizmu" itd. - prawidło Monteskiusza zyska, jak się zdaje, bolesną ilustrację.
"Wykształceni z wielkich miast" wyobrażają sobie, że za rezygnację z suwerenności Bruksela (czyli Berlin) podstawi im pełną miskę. Otóż zdziwiłbym się. Niby po co karmić bezzębnego psa?
To zresztą już przećwiczyliśmy. Przypomnę, że w 1992 r., mimo uległej wobec Moskwy polityki Skubiszewskiego i Ziółkowskiego, Rosja wolała zakupić zboże na Węgrzech.
Już całkiem serio: upadek Europy może się zacząć już całkiem niedługo. Młodzież arabska chce mieć, darmo, dobra niewiernych; a w Europie nie będzie miał kto ich bronić, gdyż wszyscy przed trzydziestką, którzy zachowali choć odrobinę ikry i instynkt samozachowawczy - uciekają do USA, Kanady, Australii i Nowej Zelandii. W 2006 r. na piąty kontynent wyemigrowało z samych tylko Niemiec 260 tys. ludzi.
Ale nowy laburzystowski rząd może zahamować tę imigrację, dbając o posady dla swych wyborców.
A wtedy zostanie już tylko Antarktyda.
Jak mawiał, rzekomy, pogromca McCarthy'ego na koniec swojej audycji: - Good night and good luck
Piotr Skórzyński
|
Copyright © 1997-2008
Wydawnictwo Szaniec