T   Y   G   O   D   N   I   K    
N A S Z A         P O L S K A
    ISSN 1425-1914     Indeks 332453     NR 03 (624)     16 stycznia 2008  
    
        

Bliskie spotkania III stopnia?
W biblijnej Księdze Hioba czytamy, jak to pewnego razu Pan Bóg wdał się w rozmowę z szatanem, zwracając jego uwagę na Hioba - wzór prawości, bogobojności i sprawiedliwości. Szatan - jak to szatan - wystąpił z sugestią, że Hiob "nie za darmo" czci Boga, ale gdyby tak stracił majątek, to co innego. Pan Bóg pozwolił więc szatanowi pozbawić Hioba majątku, a nawet dzieci - ale Hiob nadal był prawy, bogobojny i sprawiedliwy. Szatan wyraził tedy nadzieję, że jeśli tylko przykrości dotkną Hioba osobiście, to na pewno nie wytrwa w swoich cnotach. Zaraz też Hiob został dotknięty trądem, ale nawet i to go nie zachwiało. W rezultacie szatan odszedł z kwitkiem, zaś Hiob odzyskał nie tylko zdrowie, ale całą swoją majętność "w dwójnasób", a nawet siedmiu synów i trzy córki. Z Księgi Hioba można wyciągnąć bardzo wiele pożytecznych wniosków, a wśród nich również i ten, że "dialog" toczony na salonach może czasami ściągać różne niebezpieczeństwa na osoby postronne.
Wspominam o tym z uwagi na zbliżający się Dzień Judaizmu, jaki z inicjatywy JE abpa Henryka Muszyńskiego obchodzony jest w Polsce z coraz większym rozmachem już po raz jedenasty. Oficjalnym jego celem jest upowszechnianie postaw dialogu i życzliwości wobec Żydów w środowiskach chrześcijańskich. Najwyraźniej "judaizm" wygląda w świetle tego na pretekst dla celów raczej politycznych, niż teologicznych, bo wprawdzie upowszechnianie życzliwości wobec Żydów w środowiskach chrześcijańskich z pewnością ma również aspekt moralny, ale nietrudno zauważyć, że podstawą tej życzliwości ma być fakt przynależności narodowej (wobec Żydów), a więc zjawisko par excellence polityczne. Charakterystyczne jest również i to, że operacja upowszechniania życzliwości ma charakter jednostronny. Ja w każdym razie nie słyszałem, by w środowiskach żydowskich podejmowane były próby upowszechniania życzliwości wobec chrześcijan. Być może na przeszkodzie stoją jakieś trudności natury religijnej, bo jedna z podstawowych ksiąg judaizmu, czyli Talmud, o chrześcijaństwie i chrześcijanach wyraża się, mówiąc delikatnie, bardzo mało życzliwie, a prawdę mówiąc - pogardliwie i wrogo. Nic też nie wskazuje na to, by ktokolwiek ze strony żydowskiej chciał ten stan rzeczy zmienić. Przy takim rażącym braku symetrii musi być jakiś bardzo ważny powód, dla którego padł rozkaz upowszechniania postaw dialogu i życzliwości wobec Żydów w środowiskach chrześcijańskich. Na pewno nie chodzi tu o dostarczenie pretekstu, by łowca nagród Władysław Bartoszewski powiększył swoją kolekcję o "Menorę dialogu", którą ma otrzymać 15 stycznia. Pewną wskazówką może być hasło, które towarzyszyło obchodom pierwszego Dnia Judaizmu w 1998 roku: kto spotyka Jezusa Chrystusa, spotyka judaizm. Trudno odmówić trafności temu spostrzeżeniu. Tak jest rzeczywiście. Co więcej - sam Jezus Chrystus też spotkał judaizm i jak wiadomo - nie przeżył tego eksperymentu. Czy dialog z judaizmem ma na celu doprowadzenie chrześcijaństwa do takiego właśnie finału? Wykluczyć tego nie można, nawet jeśli wziąć pod uwagę, że Pan Jezus trzeciego dnia zmartwychwstał.
Tegoroczny Dzień Judaizmu odbywa się w kilka miesięcy po reaktywowaniu w Polsce loży B'nai B'rith, czyli Zakonu Synów Przymierza, który stawia sobie za cel realizację tak zwanych roszczeń, jakie różne organizacje żydowskie wysuwają wobec Polski, a także - pacyfikację Radia Maryja, być może dlatego, by w momencie, gdy Polska zostałaby zmuszona do realizacji tych "roszczeń", Polacy nie mieli żadnej możliwości głośnego protestu. Ciekawe, że żaden z organizatorów tegorocznego Dnia Judaizmu - a są wśród nich nie tylko Ekcelencje, ale także przedstawiciele polskich władz publicznych - jakby zupełnie nie zauważał politycznych konsekwencji upowszechniania życzliwości wobec Żydów w takich okolicznościach. Jest to ciekawe tym bardziej, że są to ludzie na ogół spostrzegawczy, więc takie upośledzenie spostrzegawczości można wyjaśnić tylko zalepieniem oczu jakimś złotym plastrem. Pewnie dlatego tak się przypadkowo złożyło, że akurat w tym czasie socjolog Jan Tomasz Gross, zażywający reputacji światowej sławy historyka, za pośrednictwem wydawnictwa "Znak" wypuści na rynek polski swoją najnowszą książkę "Strach", w której oskarża Polaków o kontynuowanie mordowania Żydów po wojnie, żeby w ten sposób zabezpieczyć sobie posiadanie mienia pożydowskiego. Nietrudno się domyślić, że książka, funkcjonująca już zresztą na Zachodzie, ma służyć w charakterze koronnego argumentu zarówno na rzecz realizacji owych "roszczeń", jak i w delikatnej operacji zdejmowania winy za zbrodnie II wojny światowej z Niemiec i Niemców i przerzucania jej na Polskę i Polaków. Wygląda na to, że "judaizm" samym "dialogiem długo się nie pożywi i tylko patrzeć, jak zażąda od nas materialnych dowodów "życzliwości". Co na to organizatorzy Dni Judaizmu? Czy mają jakąś gwarancję, że 65 miliardów dolarów na "roszczenia" ktoś nam potem zwróci "w dwójnasób"?
Stanisław Michalkiewicz

       


[ Powrót do strony głównej | Prenumerata | Spis artykułów

Copyright © 1997-2008 Wydawnictwo Szaniec