|
Refleksy
Zawsze gdy napotykam ateistę i zaczynamy, na przykład w pociągu, rozmawiać o Kościele i religii w ogóle, dyskusja dochodzi do argumentu, iż Kościół szkodził nauce - i że ci, którym wystarcza wiara, nie dążą do zdobycia wiedzy.
Argument jest poważny, gdyż jest to do pewnego stopnia prawdą. Fenomen chrześcijaństwa opierał się na wierze, nie na konstrukcji myślowej - to wiara zbudowała w średniowieczu cywilizację europejską. Tyle że mój rozmówca jest bardzo zaskoczony, gdy dowiaduje się, że okres, który dla niego jest jutrzenką wyzwolenia z wieków ciemnoty, czyli Renesansu - nie był epoką nauki, lecz magii: na dwory królewskie wrócili astrolodzy i alchemicy, a początek nowoczesnej nauki to dopiero wiek XVII.
Dla chrześcijanina wiara jest ważniejsza od wiedzy po prostu dlatego, że to wiara nadaje sens jego życiu. Wiedza mówi jak - ale nie mówi po co.
Istnieje rzeczywistość sakralna, która nie tylko nie jest dostępna uczonemu "szkiełku i oku". Niektórych ludzi sceptycyzm czyni wręcz ślepym na fenomeny widziane przez innych ludzi. Myślę w tej chwili o historii, jaka przydarzyła się operatorowi i reżyserowi, który pojechał do Medjugorie, by sfilmować niezwykłe zjawiska, jakie mają tam miejsce. Otóż na parę tysięcy ludzi on był jedynym, który nie był w stanie dojrzeć wirującego, oblanego światłem krzyża. Przyjechał z tak głębokim przekonaniem, że to wszystko jakieś bzdury, iż zablokowało ono jego zdolność fizycznej percepcji.
Co więcej: sama wiedza, jeśli ma służyć za przewodnik życiowy, prowadzi do... odrzucenia rozumu. Marszałek sejmu kontraktowego Mikołaj Kozakiewicz wyrobił sobie w PRL nazwisko jako autor poradników seksuologicznych dla młodzieży. W jednym z nich napisał zdanie, które tak mnie zaszokowało, iż pamiętam je do dzisiaj. Napisał mianowicie, że na szczęście prokreacja jest sprawą instynktów, a nie rozumnej refleksji, gdyż nikt, kto by się na serio zastanowił nad trudnościami, jakie pociąga za sobą posiadanie dzieci, nie zdecydowałby się na nie.
Pierwsza refleksja, jaka się tu nasuwa, to myśl jakież posępne doświadczenia i obserwacje musiał mieć, skoro w ogóle nie wziął pod uwagę szczęścia, jakie przynosi udana rodzina!
Druga jest poważniejsza: otóż "racjonalizm" p. prof. Kozakiewicza, gdyby podzielali go inni ludzie, musiałby oczywiście doprowadzić do wyginięcia ludzkości. Autor tej myśli był, warto przypomnieć, "czołowym intelektualistą" ZSL - które występuje dziś jako PSL.
Jeśli zaś przeniesiemy się do nauk biologicznych, napotykamy tam zasadniczy paradoks - którym jest domniemany mechanizm ewolucyjny. Otóż darwinizm twierdzi, że gatunki rozwijają się poprzez błędy w przekazywaniu genów: na tym polegają, wedle neodarwinistów, mutacje. Jest to zadziwiający koncept, iż natura tworzy coraz bardziej skomplikowane struktury tylko dlatego, że się myli!
Nie koniec jednak na tym. Dziś wielkie połacie Ziemi są zamieniane poprzez erozję w piaszczyste ugory, a ekolodzy co chwila podnoszą lament na temat ginących gatunków. W konsekwencji wyłoniła się grupa biologów, którzy otwarcie głoszą, że ludzie są pasożytami przyrody - i że Ziemia niedługo się ich pozbędzie poprzez epidemie i głód. Był nawet serial telewizji BBC, gdzie dwóch bohaterów walczyło przeciw rządowi, który reprezentował zepsutą ludzkość, natomiast oni deklarowali się po stronie Ziemi, przeciw ludziom. Ostatni odcinek, w konwencji patetycznej, przedstawiał ich jako tragicznych herosów.
Innymi słowy: pożądanym celem byłoby wymarcie ludzkości.
Najciekawsze jest to, że na gruncie materializmu nie można znaleźć odpowiedzi na tę zadziwiającą tezę. Skoro bowiem człowiek jest tylko jednym z gatunków zwierząt, to w samej rzeczy jego zdolności destrukcyjne są zagrożeniem dla przyrody - i ma ona prawo się bronić.
Tylko świadomość tego, że człowiek został stworzony przez nadprzyrodzony akt kreacji - pozwala go odróżnić od przyrody.
I nakazuje, by traktował ją nie jako wielką całość, której on jest drobną cząstką - lecz jak skarb, który został mu dany, by się nim opiekował.
A w tym wymiarze wiara nie tylko nie zaprzecza wiedzy - lecz buduje dla niej fundament. r
Piotr Skórzyński
|
Copyright © 1997-2008
Wydawnictwo Szaniec